Bing, afiliacja i inne kanały, których nikt nie docenia (a feed produktowy to klucz do wszystkich)

Wszyscy walczą o te same miejsca: Google Ads i Meta. Stawki rosną, bo w aukcji stoi cała twoja konkurencja. A obok, w kanałach o których nikt nie myśli, konwersje bywają tańsze. Po prostu dlatego, że mało kto się o nie bije.

Przykład 1: Bing, czyli wyszukiwarka z której „nikt nie korzysta"

Kiedy proponujemy klientom kampanie w Microsoft Advertising (reklamy w Bing), reakcja jest zawsze ta sama: przecież nikt nie używa Binga. A potem patrzymy w raporty i widzimy zaskakująco dużą liczbę konwersji z tego kanału, przy kosztach kliknięcia wyraźnie niższych niż w Google.

Skąd się to bierze? Bing to domyślna wyszukiwarka w Windows i przeglądarce Edge, a spora część użytkowników, zwłaszcza starszych i pracujących na komputerach służbowych, nigdy jej nie zmienia. To nie są ludzie „wybierający Binga", tylko ludzie, którzy wpisują zapytanie tam, gdzie otwiera im się wyszukiwarka. Konkurencja reklamowa jest przy tym ułamkiem tej z Google: mniej reklamodawców w aukcji, niższe stawki, tańsza konwersja. No i sam profil użytkownika bywa zakupowo atrakcyjny: często osoba 45 plus, ze stabilnym dochodem, kupująca rozważnie. Dla wielu kategorii, na przykład suplementów, to rdzeń grupy docelowej.

Bing nie zastąpi Google. Ale jako kanał dodatkowy, uruchamiany często przez import istniejących kampanii z Google (Microsoft ma do tego gotowe narzędzie), potrafi dowozić konwersje taniej niż główne kanały. Za kilkanaście minut pracy przy imporcie.

Przykład 2: afiliacja i +819% przychodu po naprawie feedu

Drugi niedoceniany kanał to sieci afiliacyjne, jak Tradedoubler. Model jest uczciwie prosty: partnerzy (porównywarki, serwisy z kuponami, twórcy) promują twoje produkty i dostają prowizję od sprzedaży. Płacisz za efekt, nie za wyświetlenia.

U jednego z naszych klientów kanał afiliacyjny wegetował miesiącami przy śladowych wynikach. Diagnoza okazała się prozaiczna: zepsuty feed produktowy. Partnerzy ciągnęli z niego niekompletne dane — braki w opisach, cenach, zdjęciach, dostępności. Produkty, które fizycznie były w magazynie, dla sieci afiliacyjnej nie istniały albo wyglądały tak, że żaden partner nie chciał ich promować.

Naprawiliśmy feed. Efekt: plus 819% przychodu z kanału afiliacyjnego. Bez zmiany stawek prowizji, bez nowych partnerów, bez dodatkowego budżetu.

Feed produktowy: najbardziej niedoceniany element e-commerce

Historia z afiliacją to tylko jeden objaw szerszej choroby. Feed produktowy, czyli plik z danymi o twoich produktach (nazwy, opisy, ceny, zdjęcia, dostępność, kategorie), zasila dziś praktycznie każdy kanał sprzedaży: Zakupy Google i kampanie Performance Max, katalog Meta i reklamy dynamiczne, Microsoft Advertising, sieci afiliacyjne, porównywarki cen, marketplace'y.

Jeden plik, kilkanaście kanałów. I błąd w feedzie psuje wszystkie te kanały jednocześnie. Brakujące zdjęcie to produkt odrzucony w Zakupach Google. Nieaktualna cena to zbanowana oferta. Ogólnikowy tytuł typu „Olej 250ml" to produkt, którego algorytm nie umie dopasować do żadnego zapytania. Zwykle nikt tego nie widzi, bo feed to plik, do którego nikt nie zagląda — wszyscy patrzą w kampanie.

Tymczasem w kampaniach produktowych feed jest kampanią. W Performance Max czy reklamach katalogowych Meta nie piszesz tekstów reklam: system składa reklamy z danych w feedzie. Słaby feed, słabe reklamy. Żadna optymalizacja stawek tego nie nadrobi.

Przegląd feedu i poprawa tytułów: najwyższy zwrot z godziny pracy

Na co patrzeć przy przeglądzie. Kompletność: czy wszystkie produkty z magazynu są w feedzie i czy każdy ma zdjęcie, cenę, opis, dostępność. Aktualność: ceny i stany magazynowe powinny się synchronizować minimum raz dziennie, przy promocjach częściej. Odrzucenia: zajrzyj do Google Merchant Center i sprawdź, ile produktów ma status odrzucony i dlaczego — to lista twoich niewidzialnych produktów. Kategorie, bo źle przypisana kategoria Google to reklamy wyświetlane niewłaściwym ludziom. I przede wszystkim tytuły.

Tytuł to najważniejsze pole feedu: systemy reklamowe dopasowują produkty do zapytań głównie po nim, a klienci szukają konkretnie. Schemat, który sprawdza się w większości kategorii:

[Marka] + [typ produktu] + [cecha wyróżniająca] + [wariant/rozmiar]

Porównaj. Przed: „Olej BIO 250" — system nie wie, co to jest, klient tym bardziej. Po: „Olej z czarnuszki BIO tłoczony na zimno 250 ml" — dopasowanie do dziesiątek realnych zapytań. Najważniejsze informacje umieszczaj na początku, bo w wielu miejscach emisji tytuł jest ucinany. Zacznij od poprawienia tytułów dwudziestu bestsellerów: to zwykle godzina pracy, a różnicę widać w wynikach kampanii produktowych w ciągu tygodni. Potem systematycznie reszta asortymentu.

Podobna zasada dotyczy zdjęć: główne na jasnym tle, produkt wypełniający kadr, bez naklejek „promocja" (Google potrafi za nie odrzucić produkt).

Jak wybrać sieć afiliacyjną i nie przepłacić

Sprawdź, gdzie siedzą partnerzy z twojej kategorii, bo sieci różnią się profilem: jedne mają silne porównywarki, inne serwisy kuponowe, jeszcze inne twórców contentowych. Prowizję ustal na podstawie marży: prowizja plus koszt sieci musi się mieścić w niej z zapasem. Zacznij ostrożnie, bo prowizję łatwo podnieść dla najlepszych partnerów, trudniej obniżyć wszystkim. Zadbaj o walidację zamówień: afiliacja rozlicza się od sprzedaży, więc zwroty i anulacje muszą być odejmowane.

I wracamy do feedu. Partnerzy promują to, co widzą w twoim pliku. Historia z plus 819% wydarzyła się bez żadnej zmiany warunków finansowych, wyłącznie na danych.

Strategia: dywersyfikacja bez rozmieniania się na drobne

Skoro Bing i afiliacja działają, to może jeszcze Pinterest, TikTok Shop i pięć porównywarek? Spokojnie. Zasada kolejności: najpierw feed produktowy doprowadzony do porządku, bo zasila wszystko. Potem główne kanały (Google, Meta) działające rentownie. Dopiero wtedy kanały dodatkowe, po jednym, zaczynając od najtańszych w obsłudze: import kampanii do Microsoft Advertising, podpięcie sprawdzonej sieci afiliacyjnej.

FAQ

Ile budżetu przeznaczyć na Bing na start?

Niewiele. To kanał, który testuje się małym kosztem, zwykle importem kampanii z Google. Skalę ustalisz później, na podstawie danych.

Czy afiliacja się opłaca przy niskiej marży?

Prowizję ustalasz sam, więc kanał z definicji nie może być nierentowny. Może być co najwyżej mało atrakcyjny dla partnerów. Przy niskiej marży afiliacja bywa kanałem na produkty o wyższej marży, nie na cały asortyment.

Kto powinien dbać o feed, ja czy agencja?

Technicznie feed generuje platforma sklepowa, ale jakość danych (tytuły, opisy, kategorie) to wspólna praca. Ważne, żeby ktokolwiek miał to w obowiązkach. Najgorszy feed to feed niczyj.

---

Chcesz wiedzieć, ile sprzedaży ucieka ci przez feed i kanały których nie używasz? W Advertivo zaczynamy od audytu feedu produktowego, bo to jeden plik który pracuje we wszystkich kanałach naraz. Napisz do nas.

Previous
Previous

Thought leader ads na LinkedIn. Reklama, która „żre" w B2B

Next
Next

Jak (legalnie) podglądać reklamy konkurencji. Facebook Ads Library w praktyce