Sezonowość w e-commerce: kiedy lipiec to martwy sezon, a kiedy wygodna wymówka
„Lipiec, wiadomo, martwy sezon." To zdanie pada w e-commerce równie często co niesłusznie. Bo czasem sezonowość to twardy fakt, który powinien kształtować budżety. A czasem wygodna wymówka, pod którą chowają się problemy z kampanią, stroną albo ofertą.
Różnicę najlepiej widać na dwóch produktach z tej samej półki sklepowej.
Dwa produkty, dwie rzeczywistości
W portfolio jednego z naszych klientów są między innymi olej omega i suplement ze skrzypu. Niby sąsiedzi z kategorii zdrowie, a sezonowo dwa różne światy.
Olej omega sprzedaje się sezonowo. Jesień i zima to żniwa: sezon infekcyjny, ciemne miesiące, ludzie masowo myślą o suplementacji. Latem zainteresowanie naturalnie opada i to nie jest wina kampanii, tak wygląda popyt.
Skrzyp zachowuje się jak FMCG. Produkt kupowany na włosy, skórę i paznokcie działa jak kosmetyk codziennego użytku. Potrzeba nie zna pory roku, klientki dokupują regularnie i wracają. Sprzedaż płynie równo przez cały rok.
Gdyby latem spadła sprzedaż omegi: trudno, sezon. Gdyby latem siadła sprzedaż skrzypu: to nie sezon, to sygnał, że coś się zepsuło. Kampania, strona, dostępność, konkurencja. Wymówka „lipiec" w przypadku produktu całorocznego jest zasłoną dymną, za którą prawdziwy problem rośnie w spokoju.
Krok pierwszy: ustal, czy twój produkt w ogóle jest sezonowy
Zanim cokolwiek zwalisz na sezon albo na kampanię, sprawdź dane — to kwadrans pracy.
Google Trends: wpisz frazy, którymi klienci szukają twojego produktu, ustaw zakres na 5 lat. Regularna fala, szczyt zawsze w tych samych miesiącach? Sezonowość strukturalna. Płaska linia z losowymi drganiami? Produkt całoroczny.
Twoja własna historia sprzedaży: porównuj rok do roku, nie miesiąc do miesiąca. Lipiec 2026 zestawiaj z lipcem 2025. Dopiero spadek rok do roku w tym samym miesiącu mówi coś niepokojącego.
I rozbij analizę na produkty. To błąd numer jeden: patrzenie na sezonowość całego sklepu. Jak widać na przykładzie omegi i skrzypu, w jednym sklepie żyją produkty o zupełnie różnych cyklach. Średnia sklepu zamazuje oba obrazy.
Jak planować budżety pod sezonowość produktu
Dla produktów sezonowych, jak omega, obowiązują trzy zasady. Rozkręcaj kampanie przed szczytem, nie w szczycie, bo systemy reklamowe potrzebują tygodni na naukę: kampania odpalona w listopadzie dopiero się uczy, podczas gdy konkurencja, która weszła we wrześniu, zbiera plony nauczonymi kampaniami. Nie wyłączaj poza sezonem, tylko redukuj: kampania przyciszona do budżetu podtrzymującego zachowuje naukę i listy odbiorców, wyłączona traci wszystko. No i planuj przepływy z wyprzedzeniem: budżet na Q4 musi być zaklepany już latem.
Dla produktów całorocznych, jak skrzyp, zasady są inne. Stały budżet, stała obecność, bo klientka może skończyć opakowanie w każdym tygodniu roku. Każdy spadek traktuj jako alarm: skoro popyt jest stały, spadek sprzedaży ma przyczynę techniczną albo rynkową i trzeba jej szukać od razu. I wykorzystuj sezonowe dołki reszty rynku: gdy sezonowi gracze przyciszają budżety latem, aukcje tanieją i to najlepszy moment na skalowanie.
Jak to wygląda w kalendarzu dla produktu ze szczytem jesienno-zimowym? Styczeń-luty, końcówka sezonu: 100-110% budżetu bazowego, bo sezon jeszcze pracuje, a postanowienia noworoczne dokładają swoje. Marzec-maj, zjazd: stopniowa redukcja do 50-60%, kampanie przechodzą w tryb podtrzymania (remarketing, klienci powracający, dokupienia). Czerwiec-sierpień, dno: 30-40% bazy. Cel to nie sprzedaż, tylko tani ruch i budowa list na sezon: kliknięcia są najtańsze w roku, bo aukcje opustoszały, więc każda złotówka kupuje więcej odbiorców do remarketingu niż w listopadzie. Wrzesień, rozruch: powrót do 80-100%, kampanie uczą się na rosnącym popycie, zanim stawki poszybują. Październik-grudzień, szczyt: 130-150% bazy. System jest nauczony, listy zbudowane latem pracują w remarketingu.
Filozofia tego kalendarza: budżet nigdy nie spada do zera, a letnie minimum to nie koszt, tylko tania inwestycja w jesienny szczyt. Marka, która latem zniknęła, jesienią płaci szczytowe stawki za odbiorców, których konkurencja zebrała w wakacje za grosze.
Sezonowość rynku to nie tylko twój produkt
Oprócz sezonowości popytu na twój produkt istnieje sezonowość samych platform reklamowych. W Q4, od okolic Black Friday po święta, stawki aukcyjne rosną dla wszystkich, bo do aukcji wchodzą budżety całego rynku. Twój produkt całoroczny nie sprzedaje się wtedy gorzej, ale koszt dotarcia do klienta rośnie, bo licytujesz przeciwko sklepom z prezentami.
Wnioski praktyczne: produkt całoroczny powinien mieć w Q4 przygotowaną odpowiedź (ofertę prezentową, zestaw, komunikację świąteczną), żeby drożejący ruch przynajmniej konwertował lepiej. A styczeń-luty, gdy budżety świąteczne znikają z aukcji, to dla produktów całorocznych okazja lustrzana do letniej: tani ruch przy normalnym popycie. Kalendarz budżetowy warto więc budować na przecięciu dwóch krzywych, popytu na produkt i cen na platformie.
Test na wymówkę
Prosty sprawdzian przy każdym słabym miesiącu. Czy spadek dotyczy tylko produktów sezonowych, czy też całorocznych? Spadek na całorocznych to nie sezon. Czy sprzedaż spadła rok do roku w tym samym miesiącu? Jeśli lipiec jest gorszy od zeszłorocznego lipca, coś się zmieniło i to nie pora roku. Czy spadkowi sprzedaży towarzyszy spadek zainteresowania w Google Trends? Jeśli ludzie szukają jak zawsze, a ty sprzedajesz mniej, problem jest u ciebie. I czy konkurencja też przyciszyła komunikację? Zajrzyj do Biblioteki reklam Meta. Jeśli konkurenci reklamują się pełną parą w twoim „martwym sezonie", to być może wiedzą coś, czego ty nie wiesz.
Trzy razy „nie sezon" na cztery pytania? Masz odpowiedź.
FAQ
Czy w wakacje warto w ogóle prowadzić kampanie?
Dla produktów całorocznych bezwzględnie tak, to często najtańszy ruch w roku. Dla sezonowych też, ale w trybie podtrzymania i budowania baz na sezon.
Kiedy zacząć kampanie przed Q4?
Wrzesień to ostatni rozsądny dzwonek na rozruch i naukę systemów przed szczytem październik-grudzień. Idealnie: sierpień.
Mój produkt jest supersezonowy, na przykład 2 miesiące w roku. Co z resztą roku?
Poza sezonem: budowanie bazy mailowej, content, remarketing na niskim budżecie i praca nad ofertą okołosezonową. Albo, strategicznie, poszerzenie asortymentu o produkt całoroczny, który wygładzi przepływy.
---
Nie wiesz, czy twoje spadki to sezon, czy symptom? W Advertivo rozdzielamy jedno od drugiego na danych: Trends, historia sprzedaży rok do roku, zachowanie konkurencji. Dopiero potem proponujemy zmiany w budżetach. Napisz do nas.