LinkedIn Ads czy Google Ads? Gdzie reklamować firmę B2B

Google Ads opłaca się tam, gdzie klienci sami szukają rozwiązania — reklama trafia do osoby, która już wpisała zapytanie, a koszt kliknięcia w B2B wynosi zwykle 2–15 zł. LinkedIn Ads opłaca się tam, gdzie odbiorca jeszcze nie szuka, ale da się go precyzyjnie wskazać po stanowisku, branży i wielkości firmy — kliknięcie kosztuje tu najczęściej 8–30 zł, a minimalny sensowny budżet zaczyna się od kilku tysięcy złotych miesięcznie. W większości firm B2B nie jest to wybór „albo–albo”: Google zbiera popyt, który już istnieje, LinkedIn go tworzy.

Poniżej pokazujemy, jak podjąć tę decyzję na podstawie własnej sytuacji, a nie ogólnych zaleceń: ile realnie kosztuje wejście w każdy z kanałów, jakiego cyklu sprzedaży wymagają i po czym poznać, że wybraliście źle.

Najważniejsza różnica: popyt istniejący i popyt tworzony

Wszystkie pozostałe różnice wynikają z tej jednej.

Google Ads działa na popycie istniejącym. Ktoś ma problem, nazywa go w wyszukiwarce i widzi Waszą reklamę. Nie trzeba go przekonywać, że problem istnieje — trzeba przekonać, że rozwiązujecie go lepiej niż trzech konkurentów wyświetlonych obok. Ograniczenie jest równie oczywiste: jeśli nikt nie szuka tego, co sprzedajecie, nie ma czego kupować. Przy nowych kategoriach produktów albo usługach, których klient nie potrafi nazwać, wyszukiwarka po prostu milczy.

LinkedIn Ads działa na popycie tworzonym. Wybieracie odbiorcę po tym, kim jest — dyrektor produkcji w firmie zatrudniającej 50–200 osób w branży spożywczej — i pokazujecie mu komunikat, zanim zacznie czegokolwiek szukać. To jedyna platforma reklamowa, na której dane o stanowisku i firmie są aktualizowane przez samych użytkowników, bo od nich zależy ich kariera. Ograniczenie: odbiorca nie ma w tym momencie potrzeby, więc rzadko kupuje od razu.

Praktyczny wniosek: jeśli sprzedajesz coś, co ludzie wpisują w Google, zacznij od Google. Jeśli sprzedajesz coś, o czym trzeba najpierw opowiedzieć — zacznij od LinkedIn.

Kiedy wybrać Google Ads

Google Ads będzie skuteczniejszym pierwszym krokiem, gdy:

  • istnieją konkretne zapytania opisujące Waszą usługę — sprawdzisz to w kwadrans w planerze słów kluczowych,
  • decyzja zapada szybko, w dniach lub tygodniach, a nie kwartałach,
  • oferta daje się porównać — cena, termin, zakres są zrozumiałe bez rozmowy,
  • działacie lokalnie i liczy się bliskość, bo wyszukiwarka doskonale rozumie intencję lokalną,
  • macie stronę, która przyjmuje ruch — z czytelną ofertą i formularzem, do którego da się dotrzeć.

Ten ostatni warunek bywa lekceważony, a bez niego kampania jest wydatkiem, nie inwestycją. Piszemy o tym wprost w tekście reklama nie naprawi złej strony: jeśli strona nie odpowiada na pytanie, z którym przychodzi użytkownik, zwiększanie budżetu tylko podnosi koszt tego samego rozczarowania.

Kiedy wybrać LinkedIn Ads

LinkedIn Ads ma przewagę, gdy:

  • klient jest wąsko zdefiniowany — konkretne stanowisko, branża, wielkość firmy; im węziej, tym większa przewaga tej platformy,
  • wartość kontraktu jest wysoka, więc droższe kliknięcie i tak się zwraca; przy kontraktach na kilkaset złotych ta arytmetyka nie zadziała,
  • cykl sprzedaży jest długi i decyzję podejmuje kilka osób — LinkedIn pozwala docierać do wszystkich uczestników tej decyzji, nie tylko do osoby, która szuka,
  • sprzedajecie coś nowego, czego klient jeszcze nie wpisuje w wyszukiwarkę,
  • macie treści — raport, webinar, case study. Reklama na LinkedIn oparta wyłącznie na „zamów wycenę” niemal zawsze wypada blado.

Warto też wiedzieć, że najskuteczniejszy format na tej platformie nie promuje strony firmowej, lecz post konkretnej osoby — mechanizm opisujemy w tekście o Thought Leader Ads na LinkedIn. Zanim jednak uruchomicie kampanię, strona firmowa musi wyglądać wiarygodnie; jak ją poprawnie założyć i uzupełnić, tłumaczymy w instrukcji jak założyć stronę firmową na LinkedIn.

Ile to kosztuje — realne koszty wejścia

Google Ads

Koszt kliknięcia w polskim B2B mieści się najczęściej w przedziale 2–15 zł, przy czym w niszach z silną konkurencją potrafi być wyraźnie wyższy. Sensowny budżet startowy to zwykle 2 000–4 000 zł miesięcznie — poniżej tego progu danych jest zbyt mało, żeby cokolwiek optymalizować. Do tego dochodzi obsługa po stronie agencji, rozliczana ryczałtem.

LinkedIn Ads

Kliknięcie kosztuje najczęściej 8–30 zł, a platforma wymusza minimalne stawki dzienne na kampanię. Realny próg wejścia to 4 000–6 000 zł miesięcznie na budżet mediowy — przy mniejszych kwotach kampania dociera do zbyt wąskiej grupy, żeby wyciągnąć z niej wnioski. Zakres prac po naszej stronie opisujemy na stronie kampanii LinkedIn Ads.

W obu przypadkach obowiązuje ta sama zasada: budżet reklamowy i wynagrodzenie agencji to dwie osobne pozycje. Pierwsza trafia do platformy, druga do osób, które kampanię planują i prowadzą. Dlaczego nie warto ich sumować i jaki jest próg, poniżej którego algorytm nie ma z czego się uczyć, tłumaczymy w tekście o minimalnym budżecie reklamowym.

Porównanie w siedmiu punktach

  • Moment kontaktu. Google — gdy klient szuka. LinkedIn — zanim zacznie.
  • Precyzja targetowania. Google celuje w zapytanie, LinkedIn w osobę. To dwie różne precyzje, nie lepsza i gorsza.
  • Koszt kliknięcia. Google 2–15 zł, LinkedIn 8–30 zł.
  • Próg budżetowy. Google od ok. 2 000 zł, LinkedIn realnie od 4 000 zł miesięcznie.
  • Tempo efektów. Google potrafi przynieść zapytania w pierwszym tygodniu. LinkedIn zwykle potrzebuje 2–3 miesięcy, bo buduje rozpoznawalność, zanim zbierze kontakty.
  • Rola treści. W Google wystarczy dobra strona docelowa. Na LinkedIn treść jest reklamą — bez niej kampania nie ma czego pokazać.
  • Skala. Google ogranicza liczba wyszukiwań. LinkedIn ogranicza liczebność grupy docelowej, która przy wąskich niszach bywa naprawdę mała.

Jak łączyć oba kanały

W firmach, które prowadzą oba kanały jednocześnie, sprawdza się prosty podział ról:

  1. Google zbiera to, co już istnieje. Kampania na zapytania ofertowe i markowe, wąsko, bez rozlewania budżetu na hasła ogólne.
  2. LinkedIn buduje świadomość w wąsko zdefiniowanej grupie — treścią, nie ofertą.
  3. Remarketing spina jedno z drugim. Osoby, które trafiły na stronę z LinkedIn, widzą później komunikat sprzedażowy; osoby z Google, które nie wypełniły formularza, dostają materiał pogłębiający.
  4. Pomiar w jednym miejscu. Bez tego dwa panele pokażą dwie różne prawdy i po kwartale nikt nie będzie wiedział, co zadziałało — opisujemy to w tekście o jednym źródle prawdy w raportowaniu.

Jeśli budżet pozwala tylko na jeden kanał, zacznij od tego, w którym popyt już istnieje. Tworzenie popytu jest wartościowe, ale wolniejsze i droższe — a firma, która potrzebuje zapytań w tym kwartale, rzadko ma na to cierpliwość.

Warto też pamiętać, że LinkedIn i Google nie wyczerpują listy. W wielu firmach B2B, zwłaszcza z produktem, który da się pokazać, tańsze zapytania przynosi Meta — porównanie obu platform społecznościowych opisujemy w tekście Meta Ads czy LinkedIn Ads, a zakres naszych kampanii znajdziesz na stronie Meta Ads.

Pięć błędów, które psują wyniki w obu kanałach

  1. Ten sam komunikat wszędzie. Reklama, która działa w wyszukiwarce, na LinkedIn wygląda jak ulotka. Odbiorca jest w zupełnie innym momencie.
  2. Ocenianie LinkedIn po pierwszym miesiącu. Kanał, który buduje popyt, oceniony po czterech tygodniach zawsze wypadnie gorzej od kanału, który go zbiera.
  3. Rozmycie budżetu. Dwa kanały po 1 500 zł zwykle dają gorszy efekt niż jeden za 3 000 zł. Lepiej wejść porządnie w jeden i dołożyć drugi później.
  4. Brak pomiaru zapytań. Jeśli formularz i telefon nie są mierzone, wyniki opierają się na wrażeniach. To najtańsza rzecz do naprawienia i najczęściej zaniedbana.
  5. Wyłączanie kampanii przy pierwszym słabszym miesiącu. Restart kosztuje więcej niż utrzymanie, bo algorytm zaczyna naukę od nowa — rozliczamy to w tekście o koszcie wyłączenia reklam.

Podsumowanie

Google Ads i LinkedIn Ads odpowiadają na dwa różne problemy. Google zbiera klientów, którzy już szukają — jest tańszy w kliknięciu, szybszy w efektach i ograniczony liczbą wyszukiwań. LinkedIn dociera do osób, które jeszcze nie szukają, ale są dokładnie tym, kogo potrzebujecie — jest droższy, wolniejszy i nieoceniony przy długim cyklu sprzedaży i wysokiej wartości kontraktu. Przy jednym budżecie zaczynajcie od popytu, który już istnieje. Przy dwóch — pozwólcie każdemu kanałowi robić to, w czym jest lepszy.

FAQ — LinkedIn Ads i Google Ads

Co jest tańsze: LinkedIn Ads czy Google Ads?

W przeliczeniu na kliknięcie tańszy jest Google — zwykle 2–15 zł wobec 8–30 zł na LinkedIn. W przeliczeniu na wartościowy kontakt bywa różnie: LinkedIn dociera precyzyjniej, więc przy wysokiej wartości kontraktu droższe kliknięcie potrafi się zwrócić.

Jaki jest minimalny budżet na LinkedIn Ads?

Realny próg to 4 000–6 000 zł miesięcznie na sam budżet mediowy. Poniżej tej kwoty kampania dociera do zbyt małej grupy, żeby dało się wyciągnąć z niej wnioski.

Czy da się prowadzić obie kampanie równocześnie przy małym budżecie?

Da się, ale zwykle nie warto. Dwa niedofinansowane kanały dają gorszy wynik niż jeden prowadzony porządnie. Lepszą kolejnością jest uruchomienie kanału zbierającego istniejący popyt i dołożenie drugiego, gdy pierwszy jest już stabilny.

Czy LinkedIn Ads ma sens dla małej firmy?

Ma, jeśli sprzedaje drogo i wąsko — na przykład usługi doradcze albo rozwiązania dla konkretnej branży. Przy niskiej wartości pojedynczej transakcji koszt dotarcia rzadko się zwraca i sensowniejszym wyborem bywa reklama w Meta.

Po jakim czasie widać efekty?

W Google pierwsze zapytania potrafią pojawić się w ciągu kilku dni. Na LinkedIn realną ocenę da się postawić po 2–3 miesiącach. Przy zupełnie nowej marce oba kanały potrzebują więcej czasu — piszemy o tym w tekście ile czasu potrzebuje reklama nowej marki.

Nie wiesz, od którego kanału zacząć?

W Advertivo zaczynamy od sprawdzenia, czy Wasi klienci już szukają — bo od tej jednej odpowiedzi zależy cała reszta planu. Prowadzimy kampanie LinkedIn Ads i Meta Ads, a treści pod nie produkujemy sami, od grafiki po materiały video. Zobacz nasze realizacje albo napisz do nas i porozmawiajmy o Waszej sytuacji.

Previous
Previous

Briefing kampanii reklamowej — co powinien zawierać, żeby agencja nie strzelała w ciemno (9 elementów briefu, cel/KPI, budżet)

Next
Next

Ile kosztuje grafika na social media?